piątek, 27 kwietnia 2012

W końcu zrobione :)

Parę ładnych lat temu coś mnie tchnęło i postanowiłem zrobić sobie tatuaż :P Wiadomo, dawno temu, Bóg jeden wie co za tuszem i sam do końca nie wiem czy ten facet był tym za kogo się podawał, chociaż nie powiem, miał do tego rękę. Konkretnie to była głowa tygrysa na prawym ramieniu. Zwykły, jednokolorowy tatuaż. Ogólnie podobał mi się i nie żałowałem decyzji że go zrobiłem, ale pewnego razu znajoma zaczęła tak na niego patrzeć i patrzeć aż w końcu wymyśliła że strasznie smutny... nabijać się ze mnie... Ja co prawda tak nie uważałem, ale z biegiem czasu tusz jak by wyblaknął. Zacząłem się zastanawiać czy czegoś z tym nie zrobić, aż dwa tygodnie temu podjąłem decyzje i poszedłem go poprawić (tym razem dla pewności do zaufanego salonu u mnie w Zakopanym - tak swoją drogą mogę go polecić z czystym sumieniem). Ogólna koncepcja zakładała tylko poprawę starego wzoru, ale jak już coś robić to raz a dobrze, więc z samej głowy zrobiło się troszkę więcej. Sami oceńcie co z tego wyszło :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu